Blog

Sesja „Maria Antonina”

Pomysł na sesję bardzo mnie zaskoczył. Usłyszałam, że jestem w stanie sprostać zadaniu, które polegało na przeniesieniu się w czasy Marii Antoniny. Poprosiła mnie o to kobieta, która doskonale wpisuje się w schemat współczesnej bizneswoman. Okazało się, że w głębi duszy, pragnie uwolnić się chociaż na chwilę od pędu naszych czasów. Zafascynowana XVIII wieczną modą, postanowiła przenieść się z moją pomocą w dawne wieki i poczuć ciężar ówczesnych peruk i sukien.

Peruka na tę okoliczność była robiona od podstaw. Podjęła się tego mistrzyni świata fryzjerskiego Martyna Bryk, która na czas sesji specjalnie przyjechała z Płocka do Bydgoszczy. Przez dwa miesiące szczegółowo omawiałyśmy poszczególne stylizacje fryzur i zdecydowałyśmy się na to, że zrealizujemy cztery z nich: biżuteryjną, kwiatową, z piórami oraz ze statkiem.

Za panowania  Marii Antoniny we Francji miały królować fryzury, dla których ograniczeniem były tylko wysokie stropy pałacowych komnat. Do historii przeszła jedna z takich wyjątkowych koafiur królowej. 17 czerwca 1778 roku, w czasie amerykańskiej wojny o niepodległość, francuski żaglowiec o pełnej uroku nazwie La Belle Poule odniósł zwycięstwo nad angielską fregatą Arethuse. Maria Antonina ukazała się poddanym z miniaturą statku przymocowaną do włosów pofalowanych na wzór morskich fal. Fryzura ta powielana na wielu rycinach dziś stanowi dzieło sztuki i inspiruje.

Poszukiwania odpowiedniej repliki statku trwały miesiąc. Okazało się, że wszystkie modne w latach 80-tych miniatury są za ciężkie, gdyż większość posiada drewniany kadłub. Zwabiona przeczuciem udałam się na Barkę Lemara – obiekt muzealny zacumowany w samym centrum Bydgoszczy.  Sesja miała się bowiem odbyć za dwa dni, a nie posiadałyśmy najważniejszego przedmiotu. Upragniony eksponat spoczywał zapomniany w skrzyni, a ja poczułam się jakbym naprawdę odkryła skarb. Okazał się nie tylko odpowiedni wymiarami, ale był… plastikowy i lekki jak piórko.

W dniu sesji spotkałyśmy się w Atelier Magdaleny Andler, która była odpowiedzialna za makijaże dopasowane do każdej stylizacji.

Dwie stylizacje robione były na bazie naturalnych włosów modelki. Dwie pozostałe na specjalnie stworzonej wcześniej peruce. Pierwsza fryzura była gotowa po niecałych trzech godzinach ;) Jeszcze tylko makijaż i odpowiednia suknia… i po czterech godzinach mogłyśmy wyjść w plener fotograficzny.

Gdy kończyłyśmy ostatnie ujęcia w bluszczu znalezionym na podwórzu kamienicy – panował już lekki półmrok. To był długi, ale pełen inspiracji dzień. A efekty? Oto rezultaty: